Dzisiaj jest: 10.4.2020, imieniny: Borysławy, Makarego, Michała

Łomża: Rywalizacja czy zabawa?

Dodano: 2 miesiące temu Czytane: 337 Autor:

Czy najmłodsi adepci piłki nożnej mogą grać bez presji wyniku?

Łomża: Rywalizacja czy zabawa?

Kolejne wojewódzkie związki piłki nożnej decydują się nie prowadzić tabel rozgrywek żaków. Do województwa świętokrzyskiego i zachodnio-pomorskiego dołączyło teraz województwo wielkopolskie. Na stronie junior.weszło-com Dawid Dominiczak, trener-edukator WZPN, tak uzasadnił podjętą decyzję: „Rozgrywki turniejowe nie wyłonią mistrza Wielkopolski w kategorii żak. Było to bezsensowne, a niektórzy trenerzy nastawiali się na wynik. W przypadku gier towarzyskich takiej presji nie będzie. Wyniki będą notowane przez trenerów w kajecikach, ale po to, żeby określić poziom innych drużyn. Trenerzy nie mogą udostępniać rezultatów z tych turniejów w mediach społecznościowych, to jest tylko dla nich do wewnętrznego oceniania.”

Postanowiliśmy sprawdzić jak do tego pomysłu odnoszą się dwie osoby z piłkarskiego środowiska województwa podlaskiego. Pierwszym był Sławomir Kopczewski, prezes Podlaskiego ZPN. Drugim - Marcin Chojnowski, trener-koordynator Akademii Piłkarskiej „Lider” Łomża. To właśnie „Lider” jest pionierem tego typu podejście do szkolenia dzieci w naszym regionie. Od początku swojego istnienia na turniejach Akademii nie było prowadzonej klasyfikacji. Dlaczego? „My nie chcemy dokładać tej dodatkowej presji od strony trenera, rodzica, klasyfikacji. Nie chcemy by dziecko myślało, że jak wygra to jest dobre, a jak przegra to jest złe. Nie. Każdy jest dobry, każdy jest w porządku” - mówił w grudniu 2018 roku Marcin Chojnowski.


Sławomir Kopczewski, prezes Podlaskiego ZPN:


- Czy jest możliwość prowadzenia podobnego rozwiązania w województwie podlaskim?

- Wszystko jest możliwe tylko trzeba popatrzeć na jedną rzecz: czy trenerzy w tej kategorii wiekowej mają postawione cele przez władze klubu? Zajęcie jakiegoś miejsca?

- A z punktu widzenia wychowania młodego zawodnika nie byłoby to wskazane rozwiązanie, żeby w tym wieku po prostu bawiło się piłką?

- A z punktu widzenia wychowawczego? To jest rola trenera by przestawić te dzieci i wybić im punktomanię. Tutaj poukładaliśmy to wszystko w taki sposób, że to wszystko dobrze funkcjonuje. W pierwszym roku mojej prezesury pozwoliliśmy klubom i trenerem sędziować. I to nie wypaliło. Dlaczego? Nie było sprawozdań, nikt tego nie przestrzegał, był bardzo duży problem z wynikami. Może nie u wszystkich, ale było. Wycofaliśmy się z tego bardzo szybko. Ale teraz zastanowimy się, spotka się Wydział Szkolenia, przedyskutujemy to sobie wszystko i zobaczymy.

Musimy wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt. Mamy to już wszystko podzielone na grupy. Te grupy gdzieś tam rywalizują: najpierw terytorialnie, a później odbywają się finały wojewódzkie i te zespoły też są podzielone, pod kątem poziomu jaki reprezentują. I teraz jaka korzyść dla chłopaków z Łomży będzie w chwili, kiedy będą cały czas grali ze wszystkimi tymi mniejszymi klubami. My możemy to zrobić na zasadzie turniejowej. Kto będzie odpowiadał za jego organizację? Bo nie wyobrażam sobie, żeby kluby tutaj, w ten sposób dogadywały i organizowały rozgrywki. My możemy to zrobić, wycofać wyniki i tabele. Nam one nie są potrzebne. I tutaj właśnie rolą trenerów i klubów jest wpajanie, że na tym etapie szkolenia przede wszystkim mamy za zadanie ukształtowanie piłkarzy, a jednocześnie pozbycie się presji wyniku.

Musimy także wziąć pod uwagę, że coś się może udać lub też nie. I tak jak ze wszystkim. Nikt nie ma recepty na sukces. Tak jak powiedziałem. Dla nas temat jest nowy i otwarty. Te rozgrywki i tak musimy dokończyć. Natomiast od przyszłego sezonu będziemy się zastanawiali co zrobić.

Marcin Chojnowski, trener-koordynator Akademii Piłkarskiej „Lider” Łomża:


-Od początku swojego istnienia organizujecie turnieje, w których nie liczy się bramek i nie prowadzi klasyfikacji. Z perspektywy czasu uważasz, że to jest dobry pomysł?

- Jak najbardziej, gdyż dzieciaki i tak grają po swojemu, na swoich powiedzmy zasadach. Ale brak tabel i wyników bardzo dobrze wpływa to na rodziców oraz trenerów, gdyż wtedy jest bardzo zdrowa i pozytywna atmosfera rywalizacji na boisku. Od początku taki był cel i jesteśmy zadowoleni, że to udało się wprowadzić i mam nadzieję, że następne akademie i związki pójdą tym tropem.

- Ale na innych turniejach liczone są bramki i prowadzona jest klasyfikacja. Jak Twoi podopieczni reagują, kiedy nie plasują się na czołowych miejscach? Jak Ty radzisz sobie z tym, by nie zniechęciły się do piłki?

- Przed meczem rozmawiam z dziećmi o tym czego od nich w danym momencie oczekuję. I te zachowania po meczu analizuję. Ale nie pod kątem tego czy bramka została zdobyta czy stracona. Bardziej analizuję konkretne, indywidualne zachowania w konkretnej sytuacji. Bo można wygrać mecz grając bardzo źle. A tego nie chcemy. Chcemy by chłopcy grali dobrą piłkę i naszym celem jest piłkarska jakość a nie wynik.

- Jaki wniosek wypływa z Twoich obserwacji: trenerzy są pozytywnie czy negatywnie nastawieni do pomysłu zrezygnowania z liczenia bramek i prowadzenia klasyfikacji?

- Niestety. Myślę, że jeszcze zbyt dużo trenerów koncentruje się na wyniku, przez co segreguje zawodników na podstawie wyniku sportowego, a nie jakości. I to się później przekłada na pozostałych dorosłych obecnych na meczach.