Dzisiaj jest: 4.8.2020, imieniny: Dominiki, Dominika, Protazego

Marcin Chojnowski: Energii i zapału nam nie zabraknie

Dodano: rok temu Czytane: 871 Autor:

Rozmawiamy z Marcinem Chojnowskim, współzałożycielem Akademii Piłkarskiej „Lider” Łomża.

Marcin Chojnowski: Energii i zapału nam nie zabraknie

Akademia Piłkarska „Lider” Łomża od pół roku prowadzi piłkarskie szkolenie dzieci. Obecnie to ponad setka dzieciaków trenująca w dwóch ośrodkach. Ale plany jej twórców: Marcina Chojnowskiego i Marcina Trojanowskiego obejmują więcej piłkarskich „białych plam” województwa podlaskiego.


W rozmowie z Marcinem Chojnowskim z Akademii Piłkarskiej „Lider” Łomża wracamy także do czasów jego pracy w Młodzieżowym ŁKS Łomża, z którym to rozstał się w dość burzliwych okolicznościach.


Naszsport.info: Pół roku działalności za Wami. To był czas poświęcony organizacji Akademii czy może widać już pierwsze sportowe efekty Waszej działalności?

Marcin Chojnowski, współzałożyciel AP „Lider” Łomża:
To, że pół roku temu zaczęliśmy treningi nie oznacza, że dopiero wtedy zaczęliśmy organizować Akademię i klub. Tak naprawdę z Marcinem Trojanowskim, prezesem Akademii, zaczęliśmy pracować rok wcześniej. Wtedy zaczęliśmy przygotowywać fundamenty klubu. Jeździliśmy na różnego rodzaju szkolenia związane z tematem social mediów, wizerunku klubu, czy też pozyskiwaniem dotacji i sponsorów. Także zaczynaliśmy z pewnego poziomu wiedzy teoretycznej, którą trzeba było przełożyć na praktykę.  Pierwsze pół roku poświęciliśmy na dawanie radości dzieciakom, zarażanie ich do piłki nożnej by poczuli do niej miłość i przywiązanie. A teraz, po tej półrocznej stabilizacji, mamy plan organizacyjny i szkoleniowy rozwoju i teraz będziemy go wdrażać w życie.

Naszsport.info: To na czym będziecie się teraz koncentrować?

Marcin Chojnowski:
Rozwój zawodnika składa się z czterech aspektów: taktyczno-techniczny, mentalny i motoryczny. I my tak mamy rozpisany trening na każdy tydzień, by każdą z tych cech rozwijać. To mój autorski plan przygotowany na podstawie mojej wiedzy, doświadczeń, staży, szkoleń,  przemyśleń i rozmów z innymi ludźmi. I oczywiście dopasowany jest do poziomu posiadanej infrastruktury i umiejętności zawodników. Bowiem to są chłopcy, dla których jest to z reguły pierwszy kontakt z treningiem i piłką...

Naszsport.info: Ale nie tylko chłopcy przychodzą na zajęcia

Marcin Chojnowski:
(śmiech) No tak. Jest parę dziewczynek na treningach. To nasze rodzynki.

Ale wracając do tematu. My w trakcie zajęć chronimy dzieci przed presją zewnętrzną. One mają swoją presję wewnętrzną i zdarza się, że zawodnik rozpłacze się bo stracą bramkę bądź przegrają. Sami też się kłócą. Więc one same narzucają sobie tą wewnętrzną presję już na treningu. Ta ich presja jeszcze wzrasta podczas meczu, kiedy są już stroje meczowe, świadomość, że reprezentują klub. A do tego dochodzi presja rywala i świadomość, że gdzieś blisko jest rodzic. Także nie chcemy już teraz dodatkowo ich obciążać liczeniem wyników na siłę, krzykiem bądź wymuszaniem zagrań. My stawiamy na to by dzieci były kreatywne, same podejmowały na boisku decyzje i na tym psychicznym luzie mogły pokazać swoje umiejętności. Bowiem jeżeli ktoś jest spięty i wychodzi na mecz przestraszony, pod presją, na takim „hamulcu”, to nie pokaże swoich największych umiejętności.

Naszsport.info: Pierwsze okazje do poznania tej presji dzieciaki już miały. Organizowaliście swój własny turniej, wystartowaliście także w Piątnicy. Widać, że dzieci już pokazują na boisku to, czego się nauczyły na treningach?

Marcin Chojnowski:
W trakcie zajęć duży nacisk stawiamy na intelektualizację zawodników, czyli by to czego od nich oczekujemy mieli w głowach i wiedzieli, dlaczego mają wykonywać to w taki sposób. I one to wiedzą. W teorii. W praktyce także wychodzi to coraz lepiej, ale każde dziecko ma indywidualny poziom rozwoju i jeden przyswaja to szybciej, drugi wolniej. Ale widać postępy. To wynika też z tego, że dzieci są systematycznie i regularnie przychodzą na treningi. Nie mamy problemów z frekwencją. Tylko dzisiaj dostałem trzy telefony od rodziców zainteresowanych przyprowadzeniem swoich pociech do nas na trening.

Naszsport.info: To ile  w tej chwili dzieci trenuje w klubie?

Marcin Chojnowski:
W Łomży jest 60. dzieciaków. Drugie tyle jest w oddziale w Nowogrodzie. I to w ciągu pół roku uczciwej, ciężkiej  pracy.

Naszsport.info: Ostatnio pojawiła się informacja, że zatrudniacie kolejnego trenera. To wskazywałoby na dalszy rozwój klubu.

Marcin Chojnowski:
Do klubu dołącza trener Piotr Święcki. Ja chciałem by pracował z nami już od początku, ale on nie miał na to czasu. Teraz udało się mu pogodzić pewne rzeczy i będzie pracować z nami. Oczywiście. Moglibyśmy w trójkę pracować z naszymi podopiecznymi, tylko po pierwsze ucierpiałaby jakość treningów, a co za tym idzie poziom szkolenia, a po drugie - to jest już myślenie o przyszłości. Jeżeli bowiem utrzymamy to tempo rozwoju, a nawet przyspieszymy, to czwarty trener byłby potrzebny dosłownie za kilka tygodni. A my chcemy zrobić to wcześniej, by mógł się wdrożyć w pracę, by poznał innych trenerów, zawodników, rodziców. Poznał nasze metody pracy. By te wejście do naszego klubu było płynne. Nam potrzebny jest czwarty trener na „tu i teraz”. Ale jest to także patrzenie w przyszłość.

Naszsport.info: O przyszłości może później. Skupmy się jeszcze na treningu. Wszyscy pracują według jednego schematu i jednego planu szkoleniowego? 

Marcin Chojnowski:
W tej chwili to ja ustalam wszystkie konspekty treningowe. I w weekend wysyłam je do trenerów. I później wspólnie prowadzimy później zajęcia. Trenerem prowadzącym jestem ja, ale to nie jest tak, że rolą pozostałych szkoleniowców jest np. rozstawienie bramek bądź zebranie pachołków. Broń Boże. Kluczem dla mnie jest rozwój trenerów. Każdy ma swoje zadania w każdej jednostce treningowej. By mieli okazję uczyć się na własnych błędach. Bo to najlepiej kształci. Trener to praca twórcza a nie odtwórcza. 

Naszsport.info: Kto obecnie pracuje w klubie?

Marcin Chojnowski:
Mówiłem już o tych czterech filarach: taktyce, technice, motoryce i mentalności. I takie cztery filary są także w organizacji klubu od strony sportowej. Jest to infrastruktura, organizacja klubu, pomysł na szkolenie i ludzie, którzy to realizują, czyli trenerzy.

Jeżeli chodzi o infrastrukturę to korzystamy z tego, co udało nam się domówić ze Szkołą Podstawową nr 7 jeżeli chodzi o halę i boisko. Na boisku mamy troszeczkę więcej możliwości, bo hala jest obłożona. A naszym planem długoterminowym, zapisanym w kronikach klubu, jest własna baza. Chcemy być niezależni.

W przypadku organizacji klubu to obecnie mamy po dwie grupy w każdym ośrodku: grupę starszą i młodszą. Są one tak liczne, że musimy wychodzić na Orlik i dzielić je na trzy podgrupy. Teraz wprowadzamy trzeci trening dla starszych zawodników, co oznacza, że będzie podwojona ilość treningów w stosunku do stanu aktualnego. I stąd też zatrudnienie czwartego trenera, by można było planować przyszłość.

Naszsport.info: Pomysł na szkolenie to Pana inicjatywa, gdyż to Pan jest koordynatorem pracy w klubie. A kto z Panem współpracuje?

Marcin Chojnowski:
Wszędzie najważniejsi są ludzie. Nie chciałbym używać zbyt górnolotnych słów, ale zależy mi jako wiceprezesowi klubu na tym, by pracowali w nim tzw. „lokalni geniusze”. W każdej miejscowości, większej lub mniejszej są takie osoby, które z różnych względów nie wyjechały „za chlebem” do większych ośrodków. I tylko takich ludzi mamy u siebie w „Liderze” i tylko  takich szukamy.

Naszsport.info: Nazwa zobowiązuje.

Marcin Chojnowski:
Tak. Nazwa zobowiązuje. Od strony sportowej za szkolenie dzieci w grupach w Łomży, oprócz mnie, odpowiada także Magda Konert, która bardzo dobrze odnajduje się w treningu piłkarskim. Dodatkowo jej atutem i hobby jest trening motoryczny. 

Naszsport.info: W końcu to była lekkoatletka.

Marcin Chojnowski:
Tak. Ci, którzy interesują się łomżyńskim sportem mogą więcej na ten temat powiedzieć. Śmiechem żartem można powiedzieć, że Magda też wie kiedy jest spalony, więc test przeszła i nadaje się do piłki. 

Naszym asystentem jest Kuba Jabłoński. To zawodnik Młodzieżowego ŁKS Łomża, którego kiedyś trenowałem. Jest młody i nie chcę go przesłodzić, ale dobrze się wprowadził, szybko łapie kontakt z dziećmi. Jest bardzo ambitny, jeździ z nami na szkolenia i sumienny w swojej nowej „pracy”.

Teraz do sztabu szkoleniowego dołącza Piotrek Święcki, który trenuje grupy młodzieżowe w Stawiskach. Poznaliśmy się kilka lat temu na boisku w relacji trener-trener. Na podstawie jego poglądów, jego podejścia do swoich podopiecznych, chęci dalszego kształcenia się i rozmów o futbolu z takim błyskiem w oku, wiedziałem, że chce mieć w klubie takiego człowieka.

Natomiast w Nowogrodzie mamy dwóch trenerów. Są to miejscowi nauczyciele wychowania fizycznego, co według mnie jest bardzo ważne. Pracując z takimi dziećmi ważniejsza od wiedzy typowo piłkarskiej jest podstawa pedagogiczna u trenera. Bowiem takiego dzieciaka trzeba najpierw wychować jako człowieka i zaszczepić mu pewne cechy, które potem można już bardziej przekładać w typowo trenerskie działania.

I w Nowogrodzie pracuje Piotrek Wasik, który ma licencję trenera i jest szefem oddziału. To z nim kontaktują się rodzice i władze miasta. To bardzo zaangażowany człowiek, który już wcześniej prowadził tam zajęcia w ramach własnej pasji. Pomaga mu drugi pedagog, nauczycielka w-f Renata Zając. Z tego co widzimy i rozmawiamy jest bardzo zaangażowana, od razu zgodziła się na te zajęcia. Fajnie odnajduje się w treningu, czynnie uczestniczy, biega razem z małymi dzieciakami. I zawsze jest uśmiechnięta, przygotowana do zajęć.

Naszsport.info: A kto odpowiada za stronę organizacyjną klubu?

Marcin Chojnowski:
Jeżeli chodzi o tzw. „działaczy” to prezesem klubu jest Marcin Trojanowski, z którym wspólnie zakładaliśmy „Lidera”. Poznaliśmy się zanim ja trafiłem do Młodzieżowego ŁKS, a Marcin wrócił do tamtego klubu. I w trakcie pracy nasz kontakt stał się jeszcze lepszy. A kiedy obydwaj odeszliśmy z Młodzieżowego ŁKS to poszliśmy na swoje.

W zarządzie jest także Sylwia Just, która również była w MŁKS, która zajmuje się konkretną dziedziną i z tego wywiązuje się bez zarzuty, działa z wielkim zaangażowaniem. Za sprawy finansowe w zarządzie odpowiada Gosia Kowalewska, odciążając nas od całej masy papierkowych rzeczy, na które ciężko byłoby znaleźć czas. 

Współpracuje z nami także psycholog Łukasz Jankiewicz, który wymyślił nazwę „Lider”. Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale przez kilka miesięcy zastanawialiśmy się jak nazwać klub. I to jest jego autorski pomysł. I wspólnie z Łukaszem mamy plan jak pracować nad stroną mentalną zawodników i podnieść na jeszcze wyższy poziom. Teraz jesteśmy na etapie rozmów i szukania środków na realizację naszych planów. I wierzę, ze to się uda.

Pomaga nam także Marcin Turkowski, z którym współpracowaliśmy już wcześniej i który doradza nam w pewnym kwestiach. Jest także Robert Sarniak, łomżyński przedsiębiorca, były bramkarz m.in. Polonii Warszawa. W przeszłości i mam nadzieję w przyszłości (śmiech)trener bramkarzy, który wspiera nas także finansowo. Nad oprawą graficzną materiałów klubowych czuwa Anita Krasucka i naprawdę są one niepowtarzalne. Aktywnie w życiu klubu uczestniczy też Marcin Mikołajczyk. Jest jeszcze kilka innych osób, którym chciałbym podziękować za okazaną pomoc i wsparcie.

Chciałem powiedzieć o tych ludziach, gdyż ich nie widać w mediach, a bez nich nie udałoby się zbudować odpowiednich fundamentów i ten dom( klub) po prostu by nie przetrwał.

Naszsport.info: Co wam daje bycie w Stowarzyszeniu PASS?

Marcin Chojnowski:
Szkolenia, o których mówiłem wcześniej, były organizowane właśnie przez Stowarzyszenie PASS, czyli stowarzyszenie skupiające szkół piłkarskie z całej Polski. Ono się coraz mocniej rozrasta. Dzięki Stowarzyszeniu możemy w każdej chwili skorzystać z pomocy prawnika. Są ludzie od wizerunku, social mediów. Możemy zamawiać także grupowo sprzęt sportowy, dzięki czemu istnieje możliwość negocjowania ceny.

Ale już sama obecność na szkoleniach dużo daje. Bezcenne są rozmowy z trenerami z innych części Polski o szkoleniu, organizacji klubu. Takie rozmowy kuluarowe przynoszą wiele pomysłów, które w miarę posiadanego czasu staramy się wdrożyć w Łomży. 

Naszsport.info: Jednym z pomysłów było wprowadzenie elektronicznego systemu komunikacji w rodzicami?

Marcin Chojnowski:
Między innymi. Mamy aplikację dla rodziców firmy Sportbm, to taki nasz wewnętrzny messenger klubowy, który bardzo ułatwia komunikację. Właściwie dwoma przyciskami wysyłam informację do rodziców i nie muszę słać sms-ów czy e-maili. Rodzic m. in. może zgłosić nieobecność dziecka na treningów. To tylko podstawowe funkcje tej aplikacji. Ogólnie daje nam dużo większe możliwości, nie tylko komunikacyjne.

Naszsport.info: Słuchając Pana można odnieść wrażenie, że chcecie stworzyć bardzo mocny ośrodek szkoleniowy. Odnoszę dobre wrażenie? To jest wasz plan?

Marcin Chojnowski:
Tak. To jest nasz plan. Chcemy stworzyć duży, prężenie działający ośrodek piłkarski na naszej mapie. I na pewno nie zabraknie nam energii i determinacji. Ale na pewno nie będziemy robić oddziału tam, gdzie już coś funkcjonuje. Według mnie jest to niemoralne i nieetyczne. Interesują nas miejsca, gdzie są dzieciaki a nie ma klubów. A wbrew pozorom takich miejsc jest bardzo dużo. Wszystko zależy jednak od ludzi, jaki będziemy mieli potencjał ludzki. Nie chcemy robić czegoś kosztem czegoś, że jeden oddział ucierpi gdyż część energii będziemy musieli przeznaczyć na drugi oddział. Jeżeli będziemy mieli takie zasoby ludzkie by ogarniać kolejne oddziały, to będziemy to robić. Ale zdajemy też sobie sprawę, że już działające oddziały także będą się rozwijać i już w nich będzie potrzebnych coraz więcej rąk do pracy.

Dlatego nie narzucamy sobie ram czasowych. My pracę planujemy sobie praktycznie z tygodnia na tydzień. Zaznaczamy z Prezesem  w kalendarzu co mamy zrobić. I to robimy. To są małe sprawy, bez uporządkowania których nie mielibyśmy stworzonego tego fundamentu klubu. I z tych małych kroków rodzą się większe działania i fajne rzeczy.

Wiemy już co chcemy zrobić i poprawić w kwestiach organizacyjnych. Są też plany sportowe. Ale to jest kwestia ludzi i czasu. Jeżeli obecnie nie mamy na coś wpływu i czasu to robimy inne rzeczy, ale nie zapominamy, tylko odkładamy ją do realizacji w późniejszym terminie. 

Naszsport.info: Wspomniał Pan wcześniej, że razem z Marcinem Trojanowskim byliście w Młodzieżowym ŁKS. Marcin był prezesem, Pan trenerem. Rozstaliście się z klubem, a w Pana przypadku nie było to spokojne odejście. Może Pan zdradzić co się stało? Bo w świat poszła informacja, że był Pan słabym trenerem.

Marcin Chojnowski:
Temat rzeka. Ale ogólnie mogę coś powiedzieć, tak już z dystansem, bez emocji. Po pierwsze to, że zostałem posądzony o to, to jest jedna strona medalu. A druga jest taka, że była grupa osób, która robiła wszystko by obrzydzić mi piłkę nożną.

Naszsport.info: Może Pan powiedzieć konkretnie o kogo chodzi.

Marcin Chojnowski:
Z ludźmi, z którymi współpracowałem w klubie to 95 proc. tych osób wspominam bardzo dobrze i do tej pory utrzymuję kontakty. I było naprawdę super jeżeli chodzi o współpracę z zawodnikami, rodzicami i większością trenerów. Ale było kilka osób, które można wyliczyć na palcach jednej ręki, będących we władzach klubu, które chciały mi obrzydzić moją pracę trenerską. Na czele tej grupy stała osoba z innego województwa.

Naszsport.info: Ma Pan na myśli byłego koordynatora MŁKS pana Opalińskiego.

Marcin Chojnowski:
(chwila ciszy) Tak. Ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że te osoby są „ojcami chrzestnymi Akademii Piłkarskiej Lider”. Bo gdyby nie one to prawdopodobnie klub by nie powstał. Bowiem po moim odejściu w niemiłej atmosferze dowiedziałem się, że tydzień później z zarządu odszedł Marcin Trojanowski. To było dla mnie wielkie zaskoczenie, szok. Bo w Marcina krwi płynęła biało-czerwona krew. Pomysł moich przeciwników był chyba taki, że odsuną mnie od ówczesnego prezesa. A odejście Marcina odczytałem jako akt solidarności ze mną. A czy tak faktycznie było, to trzeba spytać „Trojana”. 

Naszsport.info: W Młodzieżowym ŁKS za waszych czasów trenowało już dużo dzieci. To plus czy minus. Obecnie macie dalekosiężne plany rozwoju „Lidera”. I czy nie przeraża was wizja „ogarnięcia” kilkuset dzieci.

Marcin Chojnowski:
Chcemy wszystko robić krok po kroku. Wracając do MŁKS. Tam w ciągu roku ilość dzieci wzrosła kilkukrotnie. I wydaje mi się, że to za szybko się rozrosło i wymknęło się spod kontroli. Musimy pamiętać, że na rynku pracy brakuje trenerów.

Naszsport.info: Baza też jest ograniczona, gdyż nie ma za dużo tych obiektów.

Marcin Chojnowski:
Niby tak, ale MŁKS jest troszeczkę w uprzywilejowanej sytuacji. I to dobrze, bo na tle województwa to inni trenerzy mogą tylko zazdrościć możliwości MŁKS zarówno pod kątem dostępności, jak i odpłatności infrastruktury. Naprawdę pod tym kątem można robić w Łomży wielkie rzeczy. 

Wracając jednak to wątku. Nagle, jak zrobiło się kilkaset dzieciaków, to trzeba było trenować na ćwiartce boiska bądź połówce hali. Te problemy według mnie wzięły się właśnie ze zbyt gwałtownego skoku w ilości dzieci. Klub rozwinął się od strony sportowej, ale strona organizacyjna za tym nie nadążyła. I my chcemy uniknąć podobnej sytuacji. Nie pójdziemy do przodu od strony sportowej jeżeli organizacja  nie będzie nadążała, a nawet wyprzedzała naszych planów. I wtedy dopiero sport może się rozwijać. Stąd ta wizja, daj Boże, kilkuset dzieciaków, będzie wdrażana z głową. Jeżeli będę widział, że coś jest zaniedbywane ze względu na skalę działania, to będę pierwszą osobą, która będzie to tonować i zatrzyma lub nawet zmniejszy skalę naszego zasięgu. Chcemy bowiem stawiać na jakość a nie jakoś. Jedna literka różnicy w słowie, ale w praktyce daje dużo, przepaść.

Naszsport.info: Niedawno spotkałem się z pytaniem, czy „Lider” będzie występować w lidze?

Marcin Chojnowski:
Tak. Dlatego zaczęliśmy od września by ten pierwszy rok skupić się na treningach i graniu meczy sparingowych, by wdrożyć powoli dzieci do rywalizacji. Sezon pokrywa się z rokiem szkolnym, więc w wakacje będziemy zgłaszać do rozgrywek najstarsze roczniki z Łomży i też mam nadzieję, że i z Nowogrodu. Fajnie to powinno być odebrane, gdyż teraz będą drużyny „Lidera” z Łomży i Nowogrodu, jest MŁKS, coś się dzieje w Piątnicy. Więc ta liga będzie mocniejsza i nie będzie trzeba jeździć daleko, gdzie nie zawsze te mecze są rozgrywane. Bowiem niektóre kluby seniorskie zgłaszają drużyny młodzieżowe tylko po to by mieć licencje. A faktycznie nie grają meczy i liga składa się z trzech drużyn, z których dwie są z jednego klubu.

Biorąc to pod uwagę przez najbliższe miesiące postawiłem na rozwój trenerów naszej akademii. W tej chwili jesteśmy w trakcie szkolenia związanego z motoryką, które organizuje firma Better Way współpracująca m.in. z młodzieżowymi reprezentacjami Polski. Składa się ono z czterech modułów, każdy dotyczący innej cechy motorycznej. Jesteśmy już po pierwszym szkoleniu poświęconemu sile. W marcu będzie moduł poświęcony szybkości. A kolejne będą dotyczyć wytrzymałości zawodnika i planowaniu treningu oraz monitoring. Było także szkolenie z metodologii Coerver Coaching dotyczącego wprowadzenie w trening dzieci w wieku 4-7 lat. Warto podkreślić, że wymienione szkolenia są w całości finansowane przez klub. Dzięki temu trenerom naszej Akademii gwarantujemy ciągły rozwój, będą mówić „jednym głosem trenerskim”. Zależy mi, aby trenerzy Lidera byli rodziną, zero rywalizacji, a maximum współpracy. Taką drogę idziemy.  

Naszsport.info: Czy we wrześniu będzie kolejny nabór do Akademii?

Marcin Chojnowski:
Drzwi do klubu są otwarte dla wszystkich roczników od rocznika 2008. A jeżeli chodzi o młodsze dzieciaki to nie ma limitu. Nie ogłaszamy naborów, gdyż rodzice sami dzwonią, przychodzą i dopytują się. I jeżeli to będzie szło tak jak do tej pory to te roczniki będą uzupełniały się automatycznie, bez konieczności prowadzenia większych akcji reklamowych. I co roku będziemy dobierać do klubu rocznik młodszy.

Naszsport.info: Dziękuję za rozmowę.