Dzisiaj jest: 8.4.2020, imieniny: Amadeusza, Cezaryny, Juliany

Justyna Korytkowska: „Jest rewelacyjnie”

Dodano: rok temu Czytane: 770 Autor:

Justyna Korytkowska z Łomży na dobre wróciła na sportową ścieżkę po kontuzji i ciąży.

Justyna Korytkowska: „Jest rewelacyjnie”

Lekkoatletka LŁKS „Prefbet Śniadowo” Łomża już od roku przygotowuje się do czekających ją startów. Jednak doświadczenia poprzednich lat skłoniły Justynę Korytkowską do zmiany planie treningowym.


Bowiem Justyna Korytkowska z LŁKS „Prefbet Śniadowo” po raz kolejny chce powalczyć o marzenia: Igrzyska Olimpijskie. A po drodze są jeszcze inne cele do zrealizowania.


- Rewelacja - podsumowuje swoją dyspozycję Justyna Korytkowska. - Czuję się bardzo dobrze, jestem bardzo zadowolona z tego, na jakim jestem obecnie etapie. Teraz tylko iść do przodu z treningiem. I chciałabym z tego miejsca podziękować panu Czesławowi Filipkowskiemu, który przez cały czas mnie wspierał - dodaje.

Lekkoatletka „Prefbetu” do sportu wróciła w styczniu ubiegłego roku. Ale jak przyznaje, nie ruszyła z ostrym treningiem, tylko spokojnie wchodziła w obciążenia. Wszystko po to by uniknąć problemów zdrowotnych. To przyniosło efekt w postaci 6. miejsca w Mistrzostwach Polski na 10 000 m z, jak to określiła lekkoatletka, „przyzwoitym czasie 36:25. Dzięki temu załapałam się na stypendium w mieście”.

Jednym z twórców dobrej dyspozycji Justyny Korytkowskiej jest dr Ryszard Biernat, specjalista zajmujący się biomechaniką ruchu.

- On wziął mnie pod swoje skrzydła i prostuje wszystkie moje problemy z nogą po operacji - wyjaśnia Justyna Korytkowska. - To jest nie tylko fizjoterapia, ale także to, czego zawsze mi brakowało: pokazuje mi ćwiczenia, które pomogą wzmocnić nogę na tyle, by nie powtórzyła się ta kontuzja. A te kolano było już dwukrotnie operowane. Po pierwszym razie niby wszystko było w porządku. Wtedy jednak nie jeździłam do niego. Wiedziałam, że w Olsztynie jest dr Biernacki. Ale jak to mówią „szewc bez butów chodzi”. I odkładałam tą wizytę na później, chociaż intuicyjnie wiedziałam, że powinnam pojechać. I to był błąd. Noga okazała się na tyle słaba, że kontuzja się powtórzyła, praktycznie zerwałam wiązadło. A teraz współpracując z nim widzę ogromną poprawę jeżeli chodzi o stan mojej nogi, umięśnienie, o ćwiczenia, z którymi wcześniej nie dawałam sobie rady. I wróciła mi nadzieja, że będę w stanie biegać przeszkody - dodaje. 

Bowiem bieg z przeszkodami to koronna konkurencja Justyny Korytkowskiej. Ale w tym roku lekkoatletka skupia się na biegach płaskich. Dzisiaj biegaczka wyjeżdża na zgrupowanie do Spały.

- Na chwilę obecną pierwszy start zaplanowany jest podczas Halowych Mistrzostw Polski - informuje Justyna Korytkowska. - To tylko przerywnik, odskocznia od codziennej, ciężkiej pracy na treningach. Chcę wystartować by zmienić rytm, by nie było monotonii. Bowiem trening jest żmudny, ciężki. I ja się na to nastawiam i nie uciekam od tego. Ale z trenerem podjęliśmy decyzję by wystartować bez żadnych przygotowań. Przebiec się te 3000 m na hali i zobaczyć, jak stopy zareagują na kolce, jak zareaguje kolano. Sprawdzić się czy wytrzymam bieg i zobaczyć czego mi brakuje. Generalnie ten start jest po to by sprawdzić, w którym jestem miejscu. 

Kolejne starty to już przede wszystkim dystanse 5000 m i 10000 m. Po „drodze” lekkoatletka prawdopodobnie wystartuje także w Mistrzostwach Polski w Biegach Przełajowych. Gdyby tak się stało to byłby to pierwszy od 2008 roku występ Justyny Korytkowskiej w terenie.

- Ten sezon będzie pracowity, będzie dużo startów, mityngów, które będę chciała zaliczyć - podkreśla lekkoatletka. - Podejmę też współpracę z menadżerem by poszukał mi mityngów zagranicznych, w których mogłabym nabiegać dobry wynik na „piątkę”. Na to się w tym roku najbardziej nastawiam. I docelowo 28 kwietnia są MP na 10000 na bieżni. I to jest pierwszy poważniejszy start - dodaje. 

Bowiem celem na ten rok jest uzyskanie kwalifikacji na Mistrzostwa Świata. A w następnym - walka o olimpijski paszport, najlepiej w biegu z przeszkodami.

- To jest mój koronny dystans - podkreśla Justyna Korytkowska. - Nadal uważam, że mam do tego predyspozycje, smykałkę. I na tym dystansie chciałabym walczyć na Igrzyskach. A jeżeli okaże się po tym roku, że wyśmienicie pobiegłam „piątkę” w granicach 15:35 albo 15:20, a minimum na Igrzyska to 15:18, i zakwalifikowałam się na Mistrzostwa Świata, to kto wie. Może wtedy trzeba będzie skupić się na tym - dodaje.

Realizacji marzeń Justyna Korytkowska podporządkowała całe życie. Zrezygnowała ze wszystkich dodatkowych zajęć i skupia się tylko na pracy w szkole i treningach. A te też są dużo cięższe niż przed kontuzją. Bowiem oprócz treningów biegowych doszły także ćwiczenia zaaplikowane przez dr. Biernackiego. I jak przyznaje sam zawodniczka „ciężko jest połączyć pracę zawodową z treningiem wyczynowym”.